Jak napisać scenariusz filmowy

Podczas moich warsztatów „Jak zarabiać na pisaniu?” bardzo często rozmawiamy o tym, jak z naszą twórczością wyjść poza granice Polski. Jedną z możliwości zmonetyzowania talentu jest napisanie scenariusza filmowego i sprzedanie go w innym kraju. Dzisiaj krótki poradnik, jak sprzedać scenariusz filmowy za granicą nawet, jeżeli nie piszemy po angielsku.

Pomysł na poradnik powstał po kilku wpisach na forum dla polskich scenarzystów, gdzie dość często przewijało się pytanie: „Co muszę zrobić, żeby ktoś łaskawie przeczytał mój scenariusz?”, a w przypadku niedawnego postu o naborze scenariuszy przez Netflix pojawił się komentarz „Bez native tłumacza, który w dodatku kuma sztukę filmową, nawet nie warto próbować.”

Oczywiście odniosę się do obu zagadnień w tym poradniku. Zanim jednak przejdę do rzeczy – kilka słów o tym, skąd wzięło się u mnie zainteresowanie scenariuszami.

Od ponad 20 lat jestem związany z pisaniem w różnych formach: dziennikarstwo, wydawnictwo, książki, tłumaczenia, strategie marketingowe i całe plany transformacji cyfrowej dla firm w kraju i za granicą. Zainteresowanie scenariuszami pojawiło się jednak dopiero po napisaniu motywacyjnej książki „Przeskocz To”, w której połączyłem to, co najlepsze w sporcie, digital marketingu i biznesie, żeby pomóc innym osiągnąć ich cele.

W trakcie pisania zauważyłem, że bardzo często sytuacje, w których zmieniamy coś w swoim życiu i wychodzimy ze strefy komfortu przebiegają właśnie według struktury 3 aktów, gdzie:

  • AKT I – to nasze stare życie
  • AKT II – to przeprogramowanie i budowanie nowych nawyków
  • AKT III – to „Nowy Ja”

Oczywiście podobnie jak bohaterowie filmów jesteśmy oporni i na początku szukamy najprostszych rozwiązań. Dopiero, gdy w naszym życiu dojdzie do początkowego incydentu (np. utrata pracy), jesteśmy zmuszeni do wejścia do nowego świata. Tu zaczyna się też nasza podróż bohatera.

Dlaczego ja zacząłem pisać scenariusze od razu po angielsku? Odpowiedź jest prosta. Ponieważ miałem dokładnie to samo pytanie: Jeżeli coś napiszę, kto to przeczyta i powie, czy idę we właściwym kierunku? Na dodatek w regulaminie jednego z polskich konkursów (nie pamiętam już jakiego) znalazłem zapis, że jedynie absolwenci scenopisarstwa mogą brać udział w konkursie. Na to nie miałem jednak czasu. Miałem za to przewagę, że po prawie 15 latach na emigracji mówię i piszę po angielsku.

W życiu wychodzimy ze strefy komfortu według struktury 3 aktów. Dopiero, gdy dojdzie do początkowego incydentu (np. utrata pracy), jesteśmy zmuszeni do wejścia do nowego świata.

W poniższym poradniku nie będę zagłębiał się w tajniki samego pisania scenariuszy, ponieważ to temat na inny materiał. Przedstawię za to drogę, którą może przejść każdy scenarzysta, który chce wyjść ze swoją pracą poza granice Polski. Porady znajdą również osoby, które nie znają angielskiego, a mają gotowy scenariusz w języku polskim.

Odpowiadając na pytanie z tytułu „Jak sprzedać scenariusz filmowy po angielsku?” odpowiedź brzmi banalnie. Napisać dobry scenariusz, wysłać na konkurs, nawiązać kontakty i mieć odrobinę szczęścia. Osoby pracujące w branży zapewne się ze mną zgodzą, że dużo łatwiej przebić się będzie ze scenariuszem filmu pełnometrażowego. Praca nad serialami wymaga bardzo często ścisłej współpracy z innymi scenarzystami i producentami. W dobie Covid-19 można oczywiście robić to przez Zoom, ale jeżeli nie jesteśmy pod ręką w USA, możemy co najwyżej liczyć na sprzedaż pilota/pomysłu na serial.

Zanim jednak na konto zaczną wpływać miliony monet z Hollywood, zacznijmy od podstaw. Całość poradnika podzieliłem na akty i od razu przepraszam fanów klasycznej struktury – będzie ich więcej niż trzy.

AKT 1 – czytaj (i słuchaj) po angielsku

Pisanie to moim zdaniem najlepszy zawód świata. Każdy może pisać i wnieść swoje przemyślenia do tematu. Co najważniejsze nikt nie może nam nakazać albo zabronić pisania. W tym pisania w obcym języku. To odniosę się to stwierdzenia, że bez poziomu native speakera nie ma co próbować. Przez lata na emigracji bardzo często obserwowałem, jak Polacy, którzy znali angielski, mieli problem z mówieniem przy native speakerach. Główną przyczyną było to, że bali się oceny i wyśmiewania. Gdy okazywało się, że native speakerzy nie umieją przeliterować własnego imienia i nazwiska, kompleksy mijały.

Jeżeli miałeś lub miałaś kiedykolwiek coś wspólnego z zawodowym pisaniem, to wiesz, że nawet po dziennikarzu, który pisze w swoim ojczystym języku, zawsze czyta (a przynajmniej powinien) ktoś inny. Książki, które kupujesz w księgarni również przed drukiem czytali edytorzy i korektorzy. Dlaczego miałbyś więc mieć kompleksy przed tym, żeby swój scenariusz przetłumaczony na angielski dać do przeczytania komuś innemu. Nie możesz oczywiście liczyć, że taka osoba zrobi za Ciebie całą robotę.

Właśnie dlatego w pierwszym punkcie polecam właśnie czytanie książek i poradników scenopisarskich po angielsku. Nawet, jeżeli czytałeś je po polsku to zobaczysz, że w oryginale to niby to samo, ale inaczej. Te niuanse są bardzo ważne, ponieważ w zagranicznych konkursach biorą udział ludzie z całego świata i musisz się liczyć z konkurencją rzędu kilku tysięcy scenariuszy, a nie kilkudziesięciu/kilkuset jak w Polsce. Każde odejście od struktury-wzorca Hollywood, oznacza więc bardzo często odpadnięcie już w pierwszym sicie.

Poniżej kilka książek, które warto przeczytać (znasz inne, warte polecenia? – daj znać chętnie dopiszę):

Oprócz książek, warto również zaglądać na kanał Film Courage na YouTube, gdzie każdego dnia publikowane są pomocne materiały związane z branżą filmową.

AKT II – skorzystaj z pomocy fachowca, ale nie od razu.

W tej części skupimy się na osobach, które nie mówią, ani nie piszą po angielsku. Spokojnie, osoby anglojęzyczne również skorzystają.

W przypadku, gdy mamy gotowy scenariusz w języku polskim, najprostszym rozwiązaniem jest oczywiście znalezienie tłumacza. Może to być znajomy, student filologii angielskiej, nauczyciel języka, profesjonalny tłumacz. Wszystko oczywiście zależy od kosztu, ale również stopnia zaawansowania scenariusza. Jeżeli nie jesteś jeszcze pewien, czy scenariusz jest gotowy na 100%, tnij koszty i wybieraj opcję budżetową. Dlaczego? Ponieważ „pisanie, to przepisywanie”. Jeżeli za każdym razem, gdy ktoś przeczyta scenariusz i prześle Ci uwagi, będziesz korzystał z profesjonalnego tłumacza, koszty będą rosły dość dynamicznie. Współpraca z taką osobą, która zna język, ale nie zna się na pisaniu historii jest również kluczowa.

Drugą, dość ważną kwestią, jest wykorzystanie darmowych narzędzi językowych do przesyłania własnych komentarzy do cudzych scenariuszy. Tu wracam do pytania z początku poradnika „Co zrobić, żeby ktoś przeczytał mój scenariusz?”. Ano właśnie przeczytać scenariusz kogoś innego i w zamian ktoś przeczyta Twój. Do tematu wrócę jednak w jednym kolejnych aktów.

Pamiętaj, że budżetowa wersja  przetłumaczonego scenariusza jest Ci potrzebna do zebrania opinii anglojęzycznych „czytaczy”.

Jeżeli nie mówisz i nie piszesz po angielsku w tym punkcie będą Ci potrzebne 2 narzędzia, które znacznie ułatwią Ci pracę. Pierwszym z nich jest…uwaga:

  • Google Translator – Szok! Oczywiście daleko mu do native speakera, ale robi robotę w dwie strony. Pomoże Ci przeczytać czyjś scenariusz i umożliwi ocenę. Pozwoli również wykonać roboczy draft po angielsku, jeżeli nie chcesz od razu wydawać pieniędzy na tłumacza.
  • Grammarly – w dopracowaniu angielskiej wersji scenariusza w wersji budżetowej pomoże Ci właśnie to darmowe narzędzie. Pomoże poprawić gramatykę i słownictwo. Pamiętaj jednak, żeby wybrać odpowiedni język angielski (amerykański lub brytyjski). Po raz kolejny – mówią niby to samo, ale inaczej.

Po wykorzystaniu tych narzędzi możesz oczywiście poprosić o pomoc znajomego lub studenta, żeby jeszcze raz przeczytał i wyłapał błędy. Z płatnych narzędzi, ale również niskobudżetowych może wykorzystać oferty tłumaczeń na Fiverr, gdzie za stosunkowo niewielkie pieniądze możesz znaleźć rodzimego tłumacza.

Pamiętaj, że budżetowa wersja jest Ci potrzebna do czegoś innego – do zebrania opinii anglojęzycznych „czytaczy” o Twoim scenariuszu.

AKT III – Czytaj i bądź czytany

Wkraczając na drogę pisania scenariuszy filmowych, musisz być świadomy jednej rzeczy: Ilu czytających tyle opinii. Często musisz mieć twardy tyłek, ponieważ komentarz pochodzi od osoby, która wie o pisaniu historii znacznie mniej od Ciebie, ale chce na swój sposób przekazać, że coś nie gra. Czasami ktoś przyczepi się z czystej serdeczności. Wysyłając scenariusz do oceny po angielsku licz się dokładnie z tym samym.

Ba! Jeżeli na scenariuszu zamieścisz polskobrzmiące nazwisko Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, możesz być niemal 100% pewien, że sporo uwag będzie dotyczyło właśnie tego, że nie jesteś native speakerem i przecinek jest nie tam, gdzie powinien. Te komentarze będą się pojawiały również wtedy, gdy scenariusz przetłumaczy Ci native speaker. Polskie nazwisko zobowiązuje.

Jak sobie z tym poradzić? Ano wziąć to na klatę i liczyć, że komentujący będzie na tyle miły, że poprawi Ci wskazane błędy, albo zmienić nazwisko na John Smith…To oczywiście żart, bo jak się przekonasz wielu native speakerów piszących scenariusze jest bardzo na bakier z pisaniem.

Wracając do tematu – gdzie znaleźć osoby, który przeczytają Twój scenariusz i prześlą uwagi, które pozwolą Ci poprawić historię? Tu również jest kilka opcji, ale zacznijmy od tych bezpłatnych.

coverfly

  • CoverFly – To jedna z ciekawszych platform peer-to-peer. Zakładamy konto, dodajemy tytuł, logline, scenariusz i… w pierwszej kolejności szukamy opcji „Give Peer Notes”. Dlaczego? Ponieważ, żeby ktoś przeczytał nasz scenariusz musimy zdobyć „walutę”, a tę zdobywa się właśnie przez czytanie i ocenianie scenariuszy (lub książek) innych piszących. Z reguły na taką ocenę mamy 5 dni. Przestrzegam jednak przed pisaniem ocen na kolanie, ponieważ Wasze oceny również są oceniane. Im wyższą ocenę macie Wy, tym lepszy oceniający przeczyta Wasz scenariusz. Coverfly to nie tylko peer-to-peer, ale również platforma służąca do wysyłania scenariuszy na zagraniczne konkursy. Dostępnych jest również kilka darmowych konkursów, gdzie bez ponoszenia kosztów przetestujemy naszą historię
  • ScriptMotherDziała na podobnej zasadzie, jak CoverFly. Zanim nasz scenariusz będzie dostępny do pełnej oceny musi przejść test pierwszych 15 stron. Jeżeli czytający potwierdzi, że format i struktura nadają się do pełnej oceny, zasady podobne do CoverFly. Czytamy – zbieramy punkty – „kupujemy” oceny innych. Minusem tej platformy jest to, że jest stosunkowo nowa i założycielowi zależy na „pompowaniu” liczby użytkowników fake kontami. Na opinię możemy więc poczekać trochę dłużej. Ponieważ system oceny feedbacku tak naprawdę niewiele znaczy, mogą się również trafić pobieżne oceny farmerów „waluty”. Można jednak trafić bardzo pomocne oceny osób z dość bogatą historią na IMBD
  • Talentvilletutaj zaglądam rzadziej, ale również jest możliwość zdobycia opinii o scenariuszu peer-to-peer. Jest też dodatkowa opcja wykupienia sobie „waluty” za realne pieniądze, bez konieczności czytania twórczości innych.

scriptmother

Inny sposób na zdobycie bezpłatnych opinii? Nawiązanie kontaktów na grupach „Screenwriting” oraz „Screenwriting Networking” na Facebooku. Niech Was jednak nie zwiodą powszechne opinie o social mediach – w tych grupach można liczyć na dyskusje z naprawdę dobrymi scenarzystami z Hollywood.

Bardzo ciekawą platformą jest również Stage32, która jest tak naprawdę siecią społecznościową dla osób z branży filmowej (scenarzystów, aktorów, producentów, oraz innych speców). W tym poradniku skupiam się co prawda na pisaniu scenariuszy, ale na Stage32 jest również osobny dział z ogłoszeniami o pracę, możliwość wykupienia oceny oraz pitchingu z przedstawicielami branży w Hollywood.

Inne przydatne linki:

AKT IV – Wysyłanie scenariuszy na konkursy

Kolejnym krokiem wchodzenia ze swoim scenariuszem na zagraniczne rynki jest oczywiście zgłaszanie historii do zagranicznych konkursów. Oczywiście sam finał czy wygrana nie gwarantują sukcesu, ale dają punkt odniesienia w porównaniu z rynkiem polskim.

Podczas jednego z warsztatów jedna z uczestniczek obawiała się, że jej polski scenariusz nie zostanie zrozumiany za granicą. Jako powody podała specyficzną polską historię oraz inne realia. Gdybyś miał podobne obawy polecam zmianę nastawienia na nieco inne: Czas i miejsce akcji scenariusza mogą być różne. To emocje decydują, czy historia przyjmie poza granicami kraju. Miłość, nienawiść, złość – to emocje, które są doskonale znane na całym świecie.

No dobra, skoro tę wymówkę mamy już z głowy, przejdźmy do technicznych aspektów wysyłania scenariusza do zagranicznych konkursów. Możesz skorzystać z dwóch najprostszych opcji:

  • CoverFly – omawiana wcześniej platforma peer-to-peer to również kombajn do wysyłania scenariuszy do konkursów. Intuicyjne menu, opcje płatności oraz możliwość monitorowania progresu w konkursie z poziomu platformy. Mamy wszystko w jednym miejscu. CoverFly skupia się na najważniejszych konkursach i mamy tylko niewielką liczbę konkursów bez opłaty wpisowej.
  • FilmFreeWay – To najpopularniejsza platforma i raj dla scenarzystów, którzy chcą przesłać swoje historię we wszystkich możliwych formatach do każdego zakątka na kuli ziemskiej. Zasada podobna: zakładamy konto, dodajemy scenariusz, logline, wybieramy konkurs, płacimy i wysyłamy. Progres w różnych konkursach również możemy śledzić z jednego miejsca. Z tej platformy możemy również wysyłać filmy na festiwale. FilmFreeWay jest doskonałym narzędziem dla piszących, którzy nie chcą wydawać fortuny na zgłoszenia. W zakładce „Deals” zobaczymy wszystkie dostępne zniżki do konkursów i festiwali. Do niektórych z nich dostaniemy się zupełnie za darmo, ponieważ na przykład zostało kilka ostatnich miejsc albo zbliża się deadline.

filmfreeway

Godne polecenia konkursy:

  • Nicholl Fellowship
  • Austin Film Festival Competition
  • Tracking B
  • Sundance Screenwriters’ Lab
  • BlueCat
  • Page Awards
  • Final Draft Big Break
  • Slamdance
  • Emerging Screenwriters
  • Script Pipeline

AKT V – przyjmowanie krytyki i szukanie jeleni

O przyjmowaniu krytyki i sugestii w przypadku scenariuszy również można napisać wiele. Jeżeli zaczynacie dopiero przygodę z wysyłaniem historii po angielsku za granicę, pamiętajcie o jednej rzeczy. To jest biznes! Za oceanem wiedzą, że dziesiątki tysięcy osób z całego świata starają się przebić do branży. Profesjonalne oceny scenariuszy stały się biznesem, który również musisz poznać. Fakt, że zapłacimy za feedback, w którym autor posypie nam cukrem i pochwali, nie oznacza, że odniesiemy sukces.

Mało tego, może się okazać, że korzystając z darmowego peer-to-peer otrzymamy znacznie lepsze wskazówki i uwagi niż od płatnych „specy z branży”. Zachęcam więc do traktowania wszystkiego ze zdrowym rozsądkiem. Szczególnie wydawanie dużych pieniędzy na pogoń za amerykańskim snem, gdy dopiero jesteśmy na początku drogi scenarzysty.

Często korzystając z darmowego peer-to-peer otrzymamy znacznie lepsze wskazówki i uwagi niż od płatnych „specy z branży”.

Ja traktuję tę zagraniczną drogę z czysto sportowego punktu widzenia. Pisanie, podobnie jak treningi w większości przypadków przebiegają w samotności i tak naprawdę nie mamy możliwości zweryfikowania efektów naszej pracy. Dopiero udział w zawodach i rywalizacja, czyli w przypadku scenariusza wysłanie go do oceny lub na konkurs, pozwala zweryfikować, czy wykonaliśmy dobrą pracę i idziemy w dobrym kierunku.

Mam nadzieję, że przybliżyłem odrobinę proces przygotowywania i wysyłania scenariusza za granicę. Jeżeli masz dodatkowe porady lub uwagi – pisz śmiało – uzupełnimy poradnik.

Jeżeli następnym razem ktoś powie Ci: „Bez native tłumacza nawet nie warto próbować.” Odpowiedz mu z głębi serca staropolskim „Chyba ty” i rób swoje. Krok po kroku do celu.

Powodzenia!

SKUP SIĘ NA TYM, CO DZIAŁA.

Jeżeli jesteś przytłoczony przez pracę i odbija się to na Twoim życiu osobisty, tradycyjny model produktywności Cię zawiódł.

Zdrowa produktywność nie polega na wykonywaniu większej ilości zadań z większą prędkością. Chodzi o robienie właściwych rzeczy we właściwym czasie.

“Przeskocz To” to sprawdzony system produktywności, który pomoże Ci osiągnąć znacznie więcej, robiąc mniej. Swoimi poradami dzielą się również najlepsi zawodnicy i trenerzy w kraju.

ZAMÓW TERAZ
CZYTAJ RODZIAŁ 1